• Pieskie życie,  Podróże

    Skalny Urlop

    Majówka zawsze była dla mnie okazją do pierwszego większego ‚wypadu’ w roku. Za dzieciaka było to otwarcie sezonu sportów wodnych nad Zatoką Pucką (tak, śmigałam tak na windsurfingu jak i kitesurfingu 😉 ), później wyjazdy na zawody bądź kliniki jeździeckie tudzież tripy zdjęciowe. Od kiedy natomiast osiadłam na południu Polski, grzechem byłoby nie zaglądać w góry. W zeszłym roku były Pieniny, w tym, z racji szczeniaczka na stanie – Góry Sowie i Stołowe razem z miotową siostrą Kiełbaski – Chią.