O NAS

Chorizo.

Kiełbaska, Pasztet, Cho. Dla wnikliwych – Gotta Love MR. Wymarzony od lat wielu, wyczekany, wyszukany. Jak to w takich sytuacjach bywa, częściowo wybrany świadomie (decyzja o hodowli, miocie), częściowo porywem serca (Jedyny chłopak w miocie? Decyzja tak naprawdę zapadła na pierwszych odwiedzinach, gdy miał zaledwie 7 dni). I mimo braku oczekiwań na testy behawioralne, na dopasowanie, mimo informacji od hodowczyni, że jest największym diabłem w całej ekipie – trafił do mnie.

 

I nie mogłabym trafić lepiej.

Jeśli da się złożyć w jakiś magiczny sposób zamówienie na psa specjalnie dla siebie, to ja to przypadkiem zrobiłam (pewnie przez sen…). Jest pluszem na me serce, prywatnym destruktorem rolek papieru toaletowego i automatycznym generatorem siniaków, gdy z rozpędu nie wskakuje na kanapę tylko na moje kolana. Albo plecy. Albo twarz.
Lubi jeździć samochodem, kocha wodę, ludzi i inne pieski (trochę aż za bardzo), w miejskim bluszczu czuje się jak ryba w wodzie i nie straszne mu leżakowanie na kanapę przez tydzień, robiąc chorej pańci lecznicze okłady z psa.  Cudowny ‚do życia’, do sportu się okaże, ale póki co zapowiada się na tym polu równie dobrze.

 

Na razie hasamy sobie na spacerach, obiegamy drzewa, szarpiemy się mopem z carefoura (najlepsze!), zaglądamy do Dream Agility Team pobiegać w tunelach a ja z krakowską ekipą powoli zaczynam rzucać potencjalnie łapalne dyski! W planach są agility, frisbee i bliższe lub dalsze podróże w pieskim towarzystwem. Bez psa to już nie to samo 😉

Z siostrą-oposem na krakowskim Najedzeni Fest

‚Chorizo’ Gotta Love Me MR

m: ‚Gia’ Aqua Di Gio Flying Ear
f: ‚Fuks’ M’halny Forest Land Chilabo

urodzony: 2/09/2017
rasa:
border collie
hodowla: Mystique Regni Kennel
maść: ble merle (tri? tweed?)

Dominika.

Fotograf. Grafik. Niedoszły architekt. Psiara. Koniara. Kucharz 2go stopnia.

Urodziłam się w Toruniu, studiowałam w Warszawie, konkurencje western trenowałam w Rzeszowie.
‚Za znajomymi’ przeprowadziłam się pod koniec 2016 roku do Krakowa i tu już zostałam. Tak, był trochę spontan, ale raz się żyje, co nie?

Poszczególne miłości mojego życia (jak na przykład jedzenie) będziecie mogli poznawać tutaj, więc nie będę przynudzać. Najważniejsze, że dzielnie uczę się rzucać dekielkami, poświęcam się niesamowicie odmawiając sobie spania do 12, by wyjść z psiskiem na spacer póki nie ma dzikich tłumów januszy spaceru nad zalewem (a wiedzcie, że dla mnie 10ta to właściwie jeszcze noc), dzielę z Kiełbą każdego banana, stos kanapowych poduszek oraz ścinki indyka i, mam nadzieję, wiele epickich przygód (innych raczej nie miewam… albo z przytupem albo wcale!)

Z racji moich paraartystycznych zainteresowań, możecie mnie znaleźć również tutaj, jeśli jakimś cudem obrzydł by Wam plusz z merlingiem:

fotografia: DDubowik photography
grafika: DDubowik design

fot. Julia Świętochowska